Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 maja 2014

Ulubiona maska.

Na mojej półce od kilku lat niezmiennie króluje jedna maska, której nie wymieniłabym na żadną inną.
Jest to pierwsza kupiona pod wpływem bardzo dobrych opinii w internecie. Nigdy nie żałowałam zakupu i to ona pomogła (i pomaga) w drodze do włosowego ideału :) W między czasie jeszcze kilka się przewinęło, nie było ich wiele i zawsze po nią biegnę do sklepu.

 Często pukam się w czoło i myślę sobie "Anula jest tyle innych kosmetyków, a Ty cały czas do jednego wracasz" i jest oto i ona:

a na koniec tradycyjnie moje dzisiejsze włosy :)

środa, 8 sierpnia 2012

Moja pielęgnacja włosów- maska proteinowa z odżywką Artiste ;).


Wiele czytałam na temat odżywki Artiste(intensywnie regenerująca) o jej świetnym działaniu oraz o tym, że jest dobrym dodatkiem do masek i innych produktów. Kiedy jakiś czas temu zobaczyłam na blogu BeautyWizaż jej sposób, to sama chciałam wypróbować. Oczywiście, samymi recenzjami się nie kierowałam, bo jajko od zawsze jest w mojej pielęgnacji włosów i  od dziada pradziada jest wiadome, że żółtko jajka bogate jest w cenne witaminy - A oraz z grupy B, pomaga wzmocnić osłabioną strukturę włosa, a także posiada żelazo i fosfor i wiele innych dobroczynnych substancji, o których nie mam pojęcia :D.
Jak byłam mała, to często myto mi włosy jajkiem, robiono maseczki z jajka i nie pamiętam, żeby u mnie w domu coś innego się stosowało do pielęgnacji włosów. Teraz stosowanie jajka przez wiele osób jest eko i trendy, a kiedyś było codziennością ;). I oto już od ponad półtora miesiąca raz w tygodniu nakładam to cudo na włosy.

Mój sposób troszeczkę się różni. Ja do mojej maski potrzebuję 1 żółtko, 3 łyżki stołowe odżywki Artiste oraz ok.2 łyżeczki olejku Alttera albo Rycynowego. Wszystko mieszam, a następnie nakładam na włosy(czubek głowy omijam), taka porcja spokojnie wystarcza na tak długie włosy jak moje ;). Maskę trzymam na głowie tyle, ile mam czasu, czyli zazwyczaj 1godzinkę. Całą papkę zmywam ciepłą wodą i znowu myję włosy szamponem. Z proporcjami oraz dodatkami można dobrowolnie próbować ;).

Po zmyciu włosy są nieco twarde, szorstkie...takich najbardziej nie lubię i zawsze myślę, że z czymś przesadziłam. Oprócz wody brzozowej na czubek głowy nie nakładam nic.
Czekam spokojnie aż same wyschną i wtedy bez problemów je rozczesuję.

A włosy po samej masce nie są jakoś mega puszyste i nie wyglądają jak milion dolarów, bo czasem po drogeryjnych maskach taki efekt można osiągnąć... ale na pewno są odżywione i tego będę się trzymać.

moje włosy tuż po zmyciu maski (zdjęcia w pełni nie ukazują rzeczywistości), ale są bardziej "cięższe", mniej puszystsze niż na codzień;).

a Wy używacie, macie na półkach odżywkę Artiste?, bo ja oprócz dodatku do jajka nigdy nie miałam okazji testować solo ;).

Enjoy!


sobota, 4 sierpnia 2012

Maska BingoSpa Latte Forte z jogurtem, kuracja dla włosów- recenzja.



Przed zakupem maski Bingospa Latte Forte z jogurtem do włosów suchych i łamliwych, chciałam znaleźć w internecie recenzcje na temat maski i jak na złość nic nie było, poza nielicznymi artykułami na jej temat.
Nie było mniejszych opakowań i przyznam się szczerze , miałam wątpliwości, kupić litr,wydać kasę (chociaż nie była mega droga 28zł), a potem mogło się okazać, że do niczego nie będzie się nadawać.

Czarne wizje nie sprawdziły się i już chyba miesiąc ją stosuję. Raz na tydzień w zupełności wystarcza. 
Jeśli częściej bym używała, to moje włosy byłyby  obciążone. W opisie producenta pisze, żeby przez pierwsze dni stosowania, nakładać maskę przez 5 dni pod rząd... ale chyba taka opcja sprawdza się przy naprawdę zniszczonych i wysuszonych włosach… moje kudły na szczęście do takich nie należą i po 3dniach codziennego stosowania były mega obciążone, wydawały się suche, więc dałam sobie spokój .

Nakładanie maski nie stwarza problemu, chociaż konsystencja nie jest gęsta (a takie maski lubię), ale nie jest też leista. Mocny zapach jak proszek do prania utrzymuje się przez cały dzień, co może być uciążliwe dla osób , które nie tolerują takich zapachów ;P. Zalecane jest trzymanie maski na głowie przez 10minut, dla mnie to za mało i trzymam dłużej. A włosy same w sobie po użyciu są fajne, maska dobrze się zmywa i włosy nie są poplątane. 

I oczywiście jak po każdej masce... to tak i Bingospa obciąża włosy, ale to żaden minus :).

Poleciłabym ją każdej osobie do przetestowania, która wie, że żaden produkt nie zrobi cudów na głowie, a tylko systematyczna pielęgnacja może poprawić stan włosów, ale na to trzeba czasu…jak we wszystkim :).