Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 sierpnia 2012

Moja pielęgnacja włosów- maska proteinowa z odżywką Artiste ;).


Wiele czytałam na temat odżywki Artiste(intensywnie regenerująca) o jej świetnym działaniu oraz o tym, że jest dobrym dodatkiem do masek i innych produktów. Kiedy jakiś czas temu zobaczyłam na blogu BeautyWizaż jej sposób, to sama chciałam wypróbować. Oczywiście, samymi recenzjami się nie kierowałam, bo jajko od zawsze jest w mojej pielęgnacji włosów i  od dziada pradziada jest wiadome, że żółtko jajka bogate jest w cenne witaminy - A oraz z grupy B, pomaga wzmocnić osłabioną strukturę włosa, a także posiada żelazo i fosfor i wiele innych dobroczynnych substancji, o których nie mam pojęcia :D.
Jak byłam mała, to często myto mi włosy jajkiem, robiono maseczki z jajka i nie pamiętam, żeby u mnie w domu coś innego się stosowało do pielęgnacji włosów. Teraz stosowanie jajka przez wiele osób jest eko i trendy, a kiedyś było codziennością ;). I oto już od ponad półtora miesiąca raz w tygodniu nakładam to cudo na włosy.

Mój sposób troszeczkę się różni. Ja do mojej maski potrzebuję 1 żółtko, 3 łyżki stołowe odżywki Artiste oraz ok.2 łyżeczki olejku Alttera albo Rycynowego. Wszystko mieszam, a następnie nakładam na włosy(czubek głowy omijam), taka porcja spokojnie wystarcza na tak długie włosy jak moje ;). Maskę trzymam na głowie tyle, ile mam czasu, czyli zazwyczaj 1godzinkę. Całą papkę zmywam ciepłą wodą i znowu myję włosy szamponem. Z proporcjami oraz dodatkami można dobrowolnie próbować ;).

Po zmyciu włosy są nieco twarde, szorstkie...takich najbardziej nie lubię i zawsze myślę, że z czymś przesadziłam. Oprócz wody brzozowej na czubek głowy nie nakładam nic.
Czekam spokojnie aż same wyschną i wtedy bez problemów je rozczesuję.

A włosy po samej masce nie są jakoś mega puszyste i nie wyglądają jak milion dolarów, bo czasem po drogeryjnych maskach taki efekt można osiągnąć... ale na pewno są odżywione i tego będę się trzymać.

moje włosy tuż po zmyciu maski (zdjęcia w pełni nie ukazują rzeczywistości), ale są bardziej "cięższe", mniej puszystsze niż na codzień;).

a Wy używacie, macie na półkach odżywkę Artiste?, bo ja oprócz dodatku do jajka nigdy nie miałam okazji testować solo ;).

Enjoy!


wtorek, 24 lipca 2012

Recenzja- seria Green Pharmacy.



Od 14 czerwca do 15 lipca stosowałam serię Green Pharmacy: Szampon do włosów osłabionych i zniszczonych, Balsam do włosów zniszczonych i łamliwych oraz Eliksir ziołowy do włosów łamliwych, zniszczonych i farbowanych.
Zachęcona nie wygórowaną ceną kupiłam. Buteleczki 350ml wystarczyły mi na cały miesiąc codziennego stosowania.
Nie oczekuję od szamponów i odżywek, żeby robiły cuda na głowie, ponieważ nigdy tak nie będzie :). Gdyby tak było, to wszystkie miałybyśmy piękne i zdrowe włosy, a producenci nie mieliby na czym zarabiać.
Na początku bardzo sceptycznie byłam nastawiona do szamponu i odżywki, ponieważ mają za bardzo wodnistą konsystencję, a tego nie lubię. Musiałam trochę więcej nabierać szamponu na włosy, żeby poczuć, że cokolwiek mam na nich. W czasie mycia włosy strasznie mi się plątały, a sam balsam tak samo jak szampon jest bardzo wodnisty i nie czułam wogóle go na włosach :) 


Po wysuszeniu włoski to po prostu CUDO, sypkie, błyszczące i nie obciążone. Zapach również przyjemny ziołowy.
A co do obiecanych efektów, to ciężko było mi je zauważyć, ale na pewno włosy wyglądały na bardziej zregenerowane :).

od 16 lipca używam całą serię kosmetyków z Bingospa, ale o tym jeszcze zdążę napisać :)
Enjoy!